Stanisław Stojanowski-Han
Polska powinna rozwijać się głównie w oparciu o energię odnawialną, w dużym stopniu wykorzystując energię geotermiczną, w którą jesteśmy zasobni jak żadne państwo w Europie. Tymczasem można odnieść wrażenie, że energia ta jest jakimś tabu. Proszę zauważyć, że na konferencjach i podczas dyskusji poświęconych energii odnawialnej mówi się o różnych rodzajach źródeł energii: wietrze, wodzie, słońcu, biomasie itd.,a pomija się geotermię.
ENERGIA - Postawmy na geotermię
Rozmowa red. Konrada Stanglewicza z prezesem Elektrociepłowni Zielona Góra S.A. Marianem Babiuchem o polskiej energetyce [PULS 09/121/2008] pozwoliła na poznanie części problemów nurtujących polskich energetyków i rząd. Mój artykuł jest w zasadzie uzupełnieniem tej rozmowy o zakres energii geotermalnej, która w rozmowie została zaledwie muśnięta.
Bezpieczeństwo energetyczne Polski jest zagrożone. Następuje stałe realne jego obniżanie, czego powodem jest między innymi spadek samowystarczalności energetycznej naszego kraju. Wskaźnik samowystarczalności wynosi obecnie 80%, podczas gdy w 1975 roku wynosił 113%. Przewiduje się, że w 2020 roku może spaść do zaledwie 60%. Rząd szuka różnych dróg wyjścia z tej trudnej sytuacji, ale skupia się głównie na rozwiązaniach prowadzących do wzrostu importu paliw i energii z rozproszonych kierunków dostaw. Rząd sugeruje potrzebę budowy gazociągu z Norwegii, terminalu na Wybrzeżu do odbioru gazu płynnego, ropociągów z kierunków innych niż Rosja, a także, w dalszej przyszłości, budowy elektrowni atomowej opartej na nowej technologii.
Budowy te mają być traktowane priorytetowo, jako szczególnie istotne. Należy przypuszczać, że rząd w swoich wypowiedziach opiera się o analizę potrzeb energetycznych Polski zamieszczoną w „Strategii rozwoju polskiej energetyki do roku 2030", opracowaną jeszcze przez poprzednie rządy. Ale, jak to często bywa, plany sobie, a życie sobie. Wojna w Gruzji znacznie oddaliła, jeśli nie przekreśliła, polski projekt ominięcia Rosji i budowy magistrali Odessa-Brody w oparciu o surowce przesyłane przez Gruzję. Potrzebna pewnie będzie jakaś korekta tych planów.
Mimo mocnej podstawy rządowe plany mogą wzbudzać kontrowersję u członków Polskiej Geotermalnej Asocjacji z profesorami Jackiem Zimnym i Ryszardem Kozłowskim na czele, którzy od wielu lat (kiedyś wspólnie z prof. Sokołowskim) postulują rozwój polskiej energetyki w oparciu o źródła energii odnawialnej, głównie geotermicznej oraz o własne zasoby surowców kopalnych. Według wymienionych naukowców możliwości energetyczne Polski są ogromne. Jesteśmy państwem samowystarczalnym surowcowo. Aby zaspokoić wzrost zapotrzebowania na energię w latach 2008-2013 w ilości 5-7%, rocznie należałoby zwiększyć wydobycie węgla do 120 mln ton (z uwzględnieniem jego przeróbki na paliwa ciekłe i gazowe), ropy naftowej do 2 mln ton (wzrost o 100%) i gazu ziemnego do 8 mld m3 rocznie (wzrost o 100%), wykorzystując jednocześnie zasoby energii odnawialnej. Przy szczególnej determinacji i zaangażowaniu byłaby szansa, aby w 2018 roku energetyka odnawialna mogła stanowić nawet 30% całego bilansu energetycznego Polski. Realizacja tego programu pozwoliłaby w znacznym stopniu na uniezależnienie Polski od importu ropy i gazu z Rosji.
Dalszy wzrost produkcji energii w latach następnych byłby możliwy w oparciu o niewyczerpywalne źródła zasobów geotermicznych (gorąca woda, gorące skały), które są największe w Europie. Ocenia się je na 100 miliardów ton paliwa umownego (t.p.u.), czyli prawie 3 miliony petadżuli (PJ). Sama energia geotermalna (tylko gorąca woda) oceniana jest na milion PJ. Dla porównania podam, że zasoby ropy naftowej i gazu ziemnego w Morzu Północnym, pozwalające bogacić się państwom je wydobywającym, ocenia się na 0,4 miliona PJ. Cóż to jest w porównaniu z naszymi zasobami energii geotermicznej.
Polska jest potencjalnym ekoenergetycznym Eldorado, najbogatszym w zasoby geotermiczne państwem Europy, tylko trzeba to dostrzec, docenić i potrafić wykorzystać. Należy przypomnieć, że Polska zobowiązała się wobec Unii Europejskiej zwiększyć do 2010 roku zużycie tzw. czystych energii do poziomu 12,5% w ogólnym zużyciu energii, co zapisano wariantowo w rządowej „Strategii rozwoju energetyki odnawialnej do 2025 roku". Tymczasem z rozporządzenia ministra gospodarki z 3 listopada 2006 r. wynika, że udział energetyki odnawialnej w bilansie energetycznym państwa do roku 2015 wyniesie zaledwie 10,4%. Dziś stanowi ona niecałe 5%.
Jeżeli Polska nie zdąży wywiązać się z przyjętych zobowiązań, to będziemy musieli sprowadzać czystą energię z zagranicy lub płacić wielomiliardowe kary wynoszące około 1 mld euro rocznie. Nałożenie kar na Polskę jest wysoce prawdopodobne, gdyż UE traktuje Polskę jak swoje „terytorium mandatowe" i poddaje swoistemu dyktatowi. Dlatego nie tylko polski rząd, ale także parlamentarzyści i władze samorządowe powinny bardzo poważnie potraktować tę sprawę. Trzeba jak najszybciej przyjąć ustawę, która stanowiłaby podstawę inwestycji w geotermię, zwłaszcza inwestycji w gminach, po to, aby z jednej strony wywiązać się z przyjętych zobowiązań wobec UE, a z drugiej zapewnić naszemu krajowi dużą ilość taniej energii. Trzeba również przekazać istniejące odwierty gminom, aby mogły stać się własnością komunalną, bez możliwości odsprzedaży. Projekt takiej ustawy autorstwa pani poseł Gabrieli Masłowskiej od dawna leży w Sejmie i nie może doczekać się pierwszego czytania.
Polska powinna rozwijać się głównie w oparciu o energię odnawialną, w dużym stopniu wykorzystując energię geotermiczną, w którą jesteśmy zasobni jak żadne państwo w Europie. Tymczasem można odnieść wrażenie, że energia ta jest jakimś tabu. Proszę zauważyć, że na konferencjach i podczas dyskusji poświęconych energii odnawialnej mówi się o różnych rodzajach źródeł energii: wietrze, wodzie, słońcu, biomasie itd., a pomija się geotermię. Pomija się to, co stanowi 99% całej energii odnawialnej, a mówi się o tym jednym procencie. Czy nie jest to dziwne? A przecież zasoby geotermiczne są rozpoznane. Są odwierty. Jest ich w Polsce około 7 tys. W województwie lubuskim - kilkaset. W gminie Zielona Góra - 28. Jest też geosynoptyczny atlas Polski opracowany przez prof. Sokołowskiego, a szereg wyliczeń dotyczących m.in. opłacalności budowy zakładów geotermalnych jest w posiadaniu Polskiej Geotermalnej Asocjacji. Obserwuje się jednak brak zainteresowania decydentów tą wiedzą, przez co nakłady kapitałowe na zwiększenie produkcji energii ze źródeł odnawialnych są symboliczne.
Czysta ekologicznie i tania energia wytworzona z zasobów geotermicznych jest naszą narodową szansą. Narodowa strategia bezpieczeństwa energetycznego Polski wymaga gwarancji zachowania dla narodu wszystkich zasobów i złóż surowców energetycznych kraju. Ewentualna sprzedaż narodowego koncernu energetycznego, spółki PGNiG, wraz ze złożami ropy i gazu oraz pokładów węgla i zasobów energii geotermicznej miałaby dla Polski fatalne skutki.
Sugerowana przez rząd budowa elektrowni atomowej to koszt min. 6 mld euro, gazociągu norweskiego - 1 mld euro, a terminalu gazowego - 0,8 mld euro. Za środki przeznaczone tylko na budowę elektrowni atomowej, której czas eksploatacji wynosi zaledwie 30 lat, można by wybudować w Polsce 400 zakładów geotermalnych o mocy 20 MW każdy, co dałoby w sumie 8000 MW. Natomiast wybudowana za te pieniądze elektrownia atomowa mogłaby osiągnąć moc najwyżej 2000 MW, czyli cztery razy mniej. (Dla porównania - elektrownia Dolna Odra dysponuje mocą 1750 MW.) Z tego zestawienia wynika, że korzystniejszym rozwiązaniem jest to oparte na geotermii. Dodatkowo przy geotermii nie istnieją problemy ze sprowadzaniem uranu, z promieniotwórczymi odpadami, z zanieczyszczeniem środowiska, z budową dodatkowych gigantycznych sieci przesyłowych i szeregiem różnych zagrożeń, m. in. terrorystycznych. Dlatego nasuwają się wątpliwości, czy kierunek rozwoju energetyki przyjęty przez obecny rząd jest słuszny i czy nie istnieje konieczność zasadniczej zmiany strategii społeczno-gospodarczej i polityki bezpieczeństwa energetycznego Polski.
Przypomnę, że w latach 1990-2005 na świecie zlikwidowano 107 reaktorów atomowych, w tym: w USA - 23, Wielkiej Brytanii - 22, Niemczech - 19 i Francji - 11, a do 2020 roku Niemcy pozbędą się wszystkich elektrowni jądrowych, zastępując je czystą energetyką węglową i odnawialną. Niemcy stawiają na geotermię i budują coraz więcej zakładów wykorzystujących tę energię. Polska powinna robić to samo. Przy tak bogatych zasobach geotermicznych, jakie posiada Polska (największe w Europie), budowa elektrowni atomowej wydaje się być pomysłem nieuzasadnionym. Niestety, lobby na rzecz budowy elektrowni atomowej w Polsce jest silniejsze niż lobby geotermiczne.
I na koniec. Wykorzystanie energii geotermicznej jest na tyle korzystnym dla środowiska i opłacalnym (ekonomicznie) przedsięwzięciem, że powinno leżeć w centrum uwagi rządu i samorządów. Namawiam więc radnych wszystkich szczebli samorządów, a także ich władze wykonawcze, do zainteresowania się tym zagadnieniem i przekucia tego zainteresowania w czyn. Współpraca samorządów w oparciu o zasadę pomocniczości powinna przynieść oczekiwane rezultaty.
Stanisław Stojanowski-Han
(radny województwa lubuskiego poprzedniej kadencji)
© 2010. Wszystkie prawa zastrzeżone. | Kontakt z nami
